Często słyszę od kursantek: chcę, żeby moi bohaterowie byli prawdziwi. Ale jak to zrobić? Jak ulepić postać, która nie nudzi i nadaje opowieści autentyczności?

 

Sztuka musi być prawdziwa, ale nie powinna być odwzorowaniem rzeczywistości „jeden do jeden”. Nie chcę czytać o świecie takim, jakim jest naprawdę. W świecie nie ścigamy się po ulicach, nie często zdarzają się cuda, romantyczne uniesienia i wygrane w totolotka, a większość ludzi rzucających korporację dla sprzedawania kawy na ulicy i grania na gitarze, szybko wkłada garnitur i przeprasza szefa za ekstrawagancje. I właśnie dlatego ludzie piszą książki. Budujemy lepszy świat, nasz świat. Czytelnik pójdzie z nami za rękę, ale pod warunkiem, że to, co opisujemy będzie prawdziwe, autentyczne, choć niekoniecznie realne.

 

Jak sprawić, by opowiadanie tchnęło autentycznością? Stwórzmy wielowymiarowych bohaterów.

 

Zosie śledzi tajemniczy mężczyzna? Niech z torby wystaje mu paczka pieluch. Nasz czarny charakter jest jednocześnie przykładnym ojcem. Ciekawe połączenie, prawda?

 

Zosia jest ładna i pokrzywdzona przez los, ale zamyka się w łazience i w tajemnicy przed matką wciąga nosem biały proszek. Świat Zosi i tatusia, który łazi po nocach z kapturem na głowie jest głębszy, nieoczywisty i przez to autentyczny.

 

Marysia jest dobrą policjantką. I tak mogłoby zostać do końca książki, ale czy Maria nie będzie prawdziwsza, jeśli w ostatnim rozdziale okaże się, że wiedziała o przestępstwach i nic nie zrobiła?

 

Tomek kopie groby na cmentarzu, ale w wolnych chwilach pomaga ubogim dzieciom w odrabianiu lekcji. Gdy ginie jedna z dziewczynek, podejrzenie pada na Tomka. W końcu łazi z dziećmi po cmentarzu.

 

Dlaczego „Fontanna” Duchampa robi na nas wrażenie? Bo artysta pokazał nam durszlak. „Fontanna” jest przez to prawdziwsza, chociaż nie odwzorowuje fontanny.

 

Stańczyk na obrazie Jana Matejki nie jest prawdziwy. Czy królewski błaznem może popaść w depresyjne otępienie? Stańczyk jest smutny, przez co autentyczny.

 

Dzień świra. Nikt się nie zachowuje jak Adaś Miauczyński, ale jak inaczej pokazać poturbowanego przez życie znerwicowanego czterdziestolatka?

 

Trochę to pokręcone. Na moich zajęciach dużo miejsca poświęcam autentyczności w tekstach. Uważam, że prawda jest najważniejsza, chociaż nie zawsze jest oczywista.

 

Prawdę budujemy przez konsekwencję.

 

Maciej wyszedł z biura i pobiegł do domu podskakując. Odbijał się od ziemi i leciał pięć metrów w górę, po czym delikatnie opadał. I tak przez całą drogę na Deszczową.

 

Jeżeli napiszemy opowieść o ziemi po wybuchu słońca, Maciej tak właśnie może wracać do domu. Scena jest nierealistyczna, ale prawdziwa w kontekście zmian układu planet.

 

Teresa przyszła do pracy z nożem w plecach. To już piąty raz w tym miesiącu.

 

Bzdura. To nie realne, nieprawdziwe. Tak się nie da. A jeśli świat przedstawiony rządzi się zasadą nieśmiertelności? Zmienia to postać rzeczy, prawda?

 

W tym miejscu zdradzę ci żelazny patent na osiąganie wyżyn autentyczności tekstu. Wprowadzenie narratora pierwszoosobowego jest bronią atomową w twoich rękach. 

 

Jej włosy przypominały mokre strąki, a opuchlizna na jej czerwonej i spoconej twarzy całkiem wypaczyła jej rysy. Leżała bezwładnie w podwiniętej, przepoconej koszuli na stole tak małym, że nie starczyło już miejsca na nogi. Podkurczone, opierały się stopami o dwa dociśnięte do ściany krzesła. Ktoś je musiał przynieść razem ze stołem, bo na co dzień nie mogły tu stać.

 

Oto fragment „Rektorskiego czeku” Joanny Jodełki. Uwielbiam ten kryminał.

 

Zobacz, co się stanie, gdy zmienimy trzecioosobowego narratora w pierwszoosobowego narratora.

 

Moje włosy przypominały mokre strąki. Bałam się, że opuchlizna wypaczy twarz. Leżałam bezwładnie w podwiniętej, przepoconej koszuli na stole tak małym, że nie starczyło już miejsca na nogi. Czułam się jak wyprana i niewyżymana szmata. Stopy opierałam o dwa dociśnięte do ściany krzesła. Ktoś je musiał przynieść razem ze stołem, bo na co dzień nie mogły tu stać.

 

Pisanie w pierwszej osobie już na starcie daje naszej opowieści więcej autentyczności. Pamiętaj o tym, stawiając pierwsze literackie kroki.

 

 

 

Prawda czasu, prawda ekranu

ZAPISZ SIĘ NA KURS TERAZ