Książka nie powstaje na papierze, ale w wyobraźni czytelnika. Zamiast pisać o wewnętrznych przeżyciach bohatera, stwórz porywającą scenę, która uruchomi wyobraźnie.

Na początek dwie definicje.

NARRACJA DYREKTYWNA - podanie przez narratora stanu faktycznego.

SCENA - sytuacja, w której obserwujemy bohaterów i wyciągamy wnioski z ich zachowania.

Wyobraź sobie doradcę finansowego, który zostawił ci na wycieraczce tabelę pokazującą oprocentowanie nowej lokaty i pojechał na kolację. Zainwestujesz u niego pieniądze?

A gdyby doradca pokazał prezentacje i dorzucił kilka łzawych historii? Znam agentkę ubezpieczeniową, która na dzień dobry opowiada o śmierci męża i polisie, jaką jej zostawił.

Podobnie jest z narracją. Można powiedzieć czytelnikowi o faktach (zostawić tabelę z wyliczeniami) lub opowiedzieć historię (zbudować scenę).

Narrator informuje:

Edward bał się myszy.

Zobacz tę samo informację (Edward bał się myszy) w scenie.

Słyszał skrobanie w szafce. Wskoczył na stół i krzyczał, że będzie bronił stołu przed Myszą jak Kmicic Częstochowy przez Szwedami.

Poniosło mnie, przepraszam, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co chcę powiedzieć. Wrzuć bohaterów w działanie, a nie opowiadaj o ich stanach emocjonalnych.

Albert bał się podróży rozklekotanym maluchem, ale było już późno. Matka czekała z obiadem.

Narrator łaskawie nas poinformował, ale czy wierzyć mu na słowo? Aż się prosi, aby zbudować scenę.

Albert pochylił się, aby sprawdzić długopisem, czy zardzewiałe podproże starego malucha nie odpadnie na autostradzie. Włożył długopis w dziurę rdzy. Nie mógł go wyjąć. Chropowata szczelina chwyciła pisadło i ani myślała puścić.

Nabieramy pewności, że jazda maluchem do matki jest niebezpieczna.

Większość moich przyjaciół (bo tak nazywam ludzi, z którymi pracuje) ucieka od obrazów i scen w psychologizację.

Usiadł na przednim siedzeniu i rozmyślał, czy matka zmyje mu głowę. W dzieciństwie skrzywdziła go i nie mógł jej wybaczyć. Czuł się rozżalony.

Łatwo jest „psychologizować”, ale czy zainteresuje to czytelnika? Można powiedzieć to samo, konstruując scenę.

Zatrzymał się pod Kępnem, żeby kupić matce bukiet kwiatów. Wybrał jej ulubione róże i poprosił o żółtą wstążkę. Chciał, żeby kolory się gryzły, żeby matkę szlag trafił.

Nie wystarczy napisać sceny. Trzeba ją jeszcze zlepić i nadać jej odpowiedni kierunek. Zobacz, jak tego nie robić.

Starsza pani wstała wcześniej niż zwykle. Jaki piękny słoneczny poranek- pomyślała. Powolutku, poczłapała do łazienki, by wziąć chłodny prysznic. Stojąc przed lustrem przetarła ręcznikiem twarz. Spojrzała głęboko w oczy i pomyślała - w tym roku pojadę nad lazurowe morze. Ubrała bawełnianą bieliznę, sukienkę do kolan i poszła do kuchni. Na śniadanie zjadła ulubioną bułkę maślaną popijając mlekiem. Założyła parę ulubionych butów i wyszła z domu.

Niby wszystko pięknie - ładnie, ale scena niczego nam nie pokazuje. Jest raczej fragmentem scenariusza. Tekst mógłby trafić do didaskaliów sztuki teatralnej. A gdyby napisać tak:

Starszą panią obudziły promienie słońca. Pewnie tak wyglądają poranki na Lazurowym Wybrzeżu. Pod prysznicem wyobrażała sobie, że stoi pod fontanną, albo jeszcze lepiej, pod wodospadem. W kuchni rozmarzyła się nad bułką maślaną i mlekiem. Jakby była w hotelu z opcją all-inclusive.

Pisz sceny, które kręcą się wokół konkretnego tematu i popychają akcje do przodu. Zrezygnuj z „psychologizacji”. Czytelnicy mają dosyć własnych emocji. Odwołaj się do ich wyobraźni.

Sceny zamiast narracji

 CENTRUM KREOWANIA PRZYSZŁOŚCI AGNIESZKA ŚWIĄTKOWSKA-SYBIDŁO

 ul. Świeradowska 8/9, 50-559, Wrocław, Polska

NIP 9970145502, REGON 386950136

mail: piotr@nakarmgoryla.pl, tel. 793 115 361