Zaczynamy od selekcji materiału

Wiele początkujących autorek opisuje WSZYSTKO.

 

WSZYSTKO - czyli nic.

 

To tak, jakby zabrać na wakacje całą szafę. Czytelnik jest jak gość w twoim domu. Kazałabyś mu przebijać się przez stertę ubrań?

 

Pozwól, że posłużę się przykładem.

 

Maria stała przed lustrem i zastanawiała się, czy wygląda wystarczająco dobrze. Miała na sobie czerwoną sukienkę podkreślającą jej kształtne piersi i odsłaniającą zbyt wiele. Ale czy na pewno? Wciąż wspominała namiętny pocałunek Janka i to uczucie niepewności i pożądania. Wstydziła się swoich doznań, jednocześnie pragnęła, by na jednym pocałunku się nie skończyło. Sukienka miała zachęcić Janka do bardziej śmiałych kroków. A ona pierwszy raz w życiu była przygotowana na oddanie się mężczyźnie. Odsłonięte ramiona oraz nogi miały ułatwić fizyczny kontakt między nią a chłopakiem. Przyglądała się w lustrze i malowała usta, by sprawiały wrażenie większych, niż są w rzeczywistości. Chciała go uwieść i miała nadzieję, że on ją pragnie.

 

Józefa Kemlik, Sześć dni, 81291, opowiadania.pl

 

Autorka próbowała zastosować ciekawy zabieg. Wybrała czerwoną sukienkę jako zwornik tekstu. Sukienka podkreśla kobiece kształty i odsłania ramiona i nogi. Maria stoi przed lustrem w sukience. Sukienka zdaje się być filtrem, przez który widzimy świat Marii.

 

Niestety autorka nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi (pisze). Skąd wiem? Bo nie jest konsekwentna.

 

Gdyby napisać tak?

 

Maria była zła, że nie wyprasowała sukienki dokładnie, tak jak uczyła matka.

 

Wybierzmy sukienkę i trzymajmy się jej, jak Wisława Szymborska trzymała się poręczy w wierszu „Niektórzy lubią poezję”. Selekcja polega na decyzji o tym, co ważne. Nie warto pokazywać wszystkiego. Lepiej skupić się na konkrecie. W tym przypadku na sukience.

 

Z jednego tylko zdania (Maria była zła, że nie wyprasowała sukienki dokładnie, tak jak uczyła matka) dowiadujemy się więcej, niż z całego akapitu dzieła pt. „Sześć dni.” A więc za zachowaniem Marii stoi historia jej relacji z matką. Maria nie tylko myśli o seksie, ale są w niej inne uczucia. Nie tylko odsłania ramiona, ale złości się. Jest prawdziwa.

 

Gdy będzie ją rozbierał, zobaczy piegi na plecach. Wstydziła się ich. A może rozerwie suknie w szale namiętności?

 

Czerwona sukienko, nieś nas na falach opowieści.

 

Sukienka może zmienić się w szmatę. Można ją oblać kawą. Może się okazać za krótka. Można ściskać rąbek, nałożyć na nią sweter. Wydarzy się tysiące rzeczy, których wspólnym mianownikiem będzie sukienka. I tak dokona się selekcja pisarskiego materiału.

 

Ważne zastrzeżenie. Sukienka, ale nie czerwona sukienka. Informację o tym, że sukienka jest czerwona podajmy w kolejnym zdaniu, tak by uniknąć używania przymiotnika.

 

Uroczo wyglądała w sukience. Czerwień wyblakła, ale na nową kieckę nie miała pieniędzy.

 

Pamiętaj, że przymiotniki to nasz wróg numer 1.

 

Oto przykład totalnego braku selekcji materiału.

 

Garaż znajdował się w piwnicy. Miał dębowe schody, po których schodziło się bardzo nisko. Schody skrzypiały. Garaż posiadał też polakierowaną poręcz. Trudno było znaleźć włącznik światła. Maria podeszła ostrożnie do drzwi garażu. Nacisnęła klamkę. Przestraszyła się ciemności. Przycisk nie działał. Żarówka, która wisiała na klatce schodowej przepaliła się. Maria żałowała, że nie wzięła telefonu komórkowego, który został w kuchni.

 

Brakuje jeszcze opisu butów, zapachu powietrza i rozmiarów pomieszczenia.

 

Jak poradzić sobie z bałaganem? Wybrać to, co najważniejsze. Ja wybieram bohaterkę.

 

Zeszła do garażu po wytartych, dębowych schodach, które skrzypiały pod stopami. Trzymała się poręczy. Schodziła krok po kroku. Deska zaskrzypiała. Zatrzymała się na chwilę. Miała wrażenie, że ktoś za nią stoi. Szybko odwróciła głowę. Nikogo nie było. Zrobiła głęboki wdech. Schodziła dalej. Lewą ręką macała ścianę, żeby odnaleźć włącznik światła. Nie znalazła.  

 

Maria jest w centrum. Świat kręci się wokół niej. Jest uporządkowany, bo widzimy go z perspektywy bohaterki.

 

Plagą początkujących pisarek jest szczegółowe podążanie za bohaterami i opisywanie tego, co robią, jakby powstawał dokument życia codziennego albo instrukcja obsługi człowieka. W źle napisanych tekście bohater nie idzie do kuchni zrobić kawę, tylko najpierw otwiera drzwi, później bierze czajnik, odkręca wodę, nalewa wodę, odpala gaz, stawia czajnik na kuchence, czeka pięć minut, wsypuje kawę, wlewa wodę, naciska tłoczek zaparzacza i tak w nieskończoność. Chcemy opisywać? Super, ale niech się w tym opisywaniu coś dzieje (poparzył się, zalał kuchnię), wybierzmy motyw, który zlepi nam podawane czytelnikowi fakty.

 CENTRUM KREOWANIA PRZYSZŁOŚCI AGNIESZKA ŚWIĄTKOWSKA-SYBIDŁO

 ul. Świeradowska 8/9, 50-559, Wrocław, Polska

NIP 9970145502, REGON 386950136

mail: piotr@nakarmgoryla.pl, tel. 793 115 361